Szkoła jazdy AutoFan Wrocław - kursy prawa jazdy, szkolenie kierowców

A+ A A-
Aktualności

Aktualności (17)

Fusce dapibus, tellus ac cursus commodo, tortor mauris condimentum nibh, ut fermentum massa justo sit amet risus. Cum sociis natoque penatibus et magnis dis parturient montes, nascetur ridiculus mus. Vivamus sagittis lacus vel augue laoreet rutrum faucibus dolor auctor. Integer posuere erat a ante venenatis dapibus posuere velit aliquet. Nulla vitae elit libero, a pharetra augue. Curabitur blandit tempus porttitor.

Nie bój się parkować tyłem!

Wąskie miejsca postojowe na parkingach podziemnych, na przykład pod biurowcami czy galeriami handlowymi, to dla wielu kierowców prawdziwe wyzwanie. W takich przestrzeniach najlepiej parkować tyłem – ten manewr wymaga najmniejszej ilości miejsca. Na co zwrócić uwagę podczas jego wykonywania?

Umiejętność parkowania prostopadłego tyłem nie jest sprawdzana na egzaminie na prawo jazdy kategorii B i B1. Z tego powodu rzadko ćwiczy się ją na kursach jazdy, co sprawia, że wielu kierowców obawia się parkować tym sposobem. Nie jest to jednak tak trudne, jak mogłoby się wydawać i zdecydowanie warto się tego nauczyć, by lepiej radzić sobie na ciasnych parkingach.

Jak zabrać się do parkowania tyłem? Przede wszystkim należy sprawdzić, czy boczne lusterka są dobrze ustawione, ponieważ będą niezbędne do tego, by monitorować odległość boków i rogu samochodu od sąsiadujących aut. Przed rozpoczęciem parkowania warto też wyobrazić sobie cały manewr i wszystkie kolejne ruchy kierownicą. W początkowej fazie konieczne jest mocne skręcenie kół w stronę miejsca, w które wjeżdżamy. Koła trzeba wyprostować wtedy, gdy tył auta ustawi się w pozycji zbliżonej do równoległej względem sąsiadujących aut lub linii miejsca parkingowego. Należy również zadbać o to, by po obu stronach samochodu zostało wystarczająco dużo miejsca, by otworzyć drzwi – jeśli tak się nie stało, konieczna jest korekta parkowania. Podczas cofania zamiast patrzeć lusterko wsteczne (wielu kierowcom ocena odległości w ten sposób może sprawiać problem), można spoglądać przez tylną szybę.

W czasie parkowania najważniejszy jest spokój: nie należy wykonywać żadnych gwałtownych ruchów kierownicą, a prędkość trzeba dostosować do swoich umiejętności – lepiej wykonać manewr wolniej, nawet jeśli inni kierowcy będą musieli z tego powodu poczekać kilka sekund dłużej, niż uszkodzić inny pojazd – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. W przypadku braku pewności, czy bezpiecznie wykonamy manewr, lepiej zatrzymać auto i spróbować jeszcze raz. Przede wszystkim nie należy się stresować.

Jeśli parkowanie tyłem sprawia kierowcy duży problem i nie czuje się pewny swoich umiejętności, dobrym pomysłem jest przećwiczenie tego manewru w mniej uczęszczanym miejscu. Wystarczy trochę wprawy, by pozbyć się obaw i parkować nawet w niewielkich, wąskich przestrzeniach.

Jeżeli tylko jest taka możliwość, zawsze lepiej parkować przodem do wyjazdu. Dzięki temu można później sprawnie i bezpiecznie włączyć się do ruchu, nawet wtedy, gdy na wyjazd jest niewiele miejsca. Możliwość sprawnego wyjazdu może też okazać się niezwykle ważna na przykład w wypadku zarządzenia ewakuacji  – dodaje Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. (SBJR)

Źródło: prawodrogowe.pl (11.01.2018)

Czytaj więcej

Prawo jazdy zimą

Jak pokazują dane statystyczne, do największej liczby wypadków dochodzi wiosną i latem. Warunki drogowe z reguły są niezłe, co u niektórych kierowców powoduje zbyt duże rozluźnienie… Jesienią i zimą, kiedy jezdnie są mokre lub pokryte śniegiem, a krótkie dni często witają i żegnają nas mgłą, statystyki wypadków znacznie się poprawiają. Jeździmy wolniej, ostrożniej i bardziej przewidująco. Dlaczego więc nie zacząć przygody z jazdą od trudnych warunków?
Wydawać by się mogło, że na początku będzie nieco trudniej ale zdobyte doświadczenie w jeździe po zmroku i w trudnych warunkach drogowych z pewnością będzie procentować w przyszłości.
Jest też jeszcze coś – zimą, kiedy warunki drogowe są wyjątkowo trudne, sam egzamin może okazać się… łatwiejszy! Na ośnieżonej nawierzchni trudniej przekroczyć dozwoloną prędkość, a liczba dogodnych miejsc do sprawdzenia umiejętności parkowania ogranicza się w zasadzie wyłącznie do dużych placów przy hipermarketach.

Poniżej prezentujemy argumenty, które powinny przekonać do rozpoczęcia kursu w zimie:
1. Zimą czujność kursanta jest zdwojona – ze względu na gorsze warunki drogowe. Pilnuje się - aby utrzymać przyczepność aby koła się nie ślizgały, żeby kogoś nie ochlapać, ale ta zdwojona czujność wpływa na poprawność jazdy i popłaca.
2. Znaki poziome – linie bardzo często przykryte są pod warstwą śniegu i błota pośniegowego. Często są więc niewidoczne – zarówno dla kursanta, jak i egzaminatora. Nie zwalnia to jednak z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności zarówno w rejonach przejść dla pieszych, jak i skrzyżowań.
3. Parkowanie – osiedlowe parkingi bardzo często toną pod zwałami śniegu, parkowanie zatem odbywa się w lepiej utrzymanych parkingach na terenie centrów handlowych lub jeśli nie ma odpowiedniego miejsca nie odbywa się wcale. Czy to ułatwia nam zadanie? Oczywiście – chociaż z tego względu, że linie ograniczające miejsce do parkowania ukryte są pod śniegiem. Wystarczy zmieścić się między stojące samochody. Przecież egzaminator nie będzie sprawdzał w którym miejscu pod śniegiem są linie. Pamiętać należy, że zgodnie z zasadami egzaminowania – po wykonaniu parkowania musi być możliwość opuszczenia pojazdu.
4. Gorsze warunki na drodze sprawiają, że jeździ się ostrożniej i ze zdwojoną uwagą.

Zatem, Szkoła Jazdy AUTO-FAN zaprasza na zimowe kursy prawa jazdy kat. B ☃️

Czytaj więcej

Telefonowanie odwraca uwagę od drogi

Telefonowanie podczas jazdy staje się kolejną - obok prędkości i alkoholu - główną przyczyną wypadków drogowych. Tym razem i po raz kolejny Francuzi chcą uświadomić kierowcom, iż korzystanie z telefonu podczas jazdy może doprowadzić do bardzo wielu tragedii na drogach. Taki kierujący może przecież zabić pieszego, rowerzystę lub każdego innego użytkownika drogi. Kampanię rozpoczęto 20 października 2017 r. Czytanie lub pisanie, przeglądanie e-maili w telefonie stały się codziennością, stają się dramatyczne, gdy odbywają się w czasie jazdy. Kierowca odrywa się od obserwacji drogi na 5 sekund, przy prędkości 50 km/godz. pokonuje wówczas odległość 70 metrów, a ryzyko wypadku drogowego ponosi o 23%!

Źródło: prawodrogowe.pl (15.11.2017)

Czytaj więcej

Godzina jazdy za 200 zł. To nie podniesie poziomu bezpieczeństwa na drogach

Dla kandydatów na kierowców nadchodzą ciężkie czasy. Bardziej restrykcyjne limity prędkości, łatwiejsza możliwość utraty prawa jazdy i zakaz pracy zarobkowej – nawet jako dostawca pizzy. To ostatni dzwonek, by zdobyć prawo jazdy na starych zasadach i zaoszczędzić kilkaset złotych.

Droga do zdobycia uprawnionego dokumentu nie jest łatwa. Przed zapisaniem się na kurs trzeba stworzyć Profil Kandydata na Kierowcę oraz wykonać badania lekarskie. Czeka nas 30 godzin zagadnień teoretycznych oraz tyle samo jazd z instruktorem. Trzeba liczyć się z tym, że do egzaminu nie podejdziemy od razu. Czas oczekiwania to nawet 20 dni. Realistycznie mówimy o czterech miesiącach pracy i to jeśli zdamy za pierwszym razem.

Osoby zainteresowane rolą kierowcy powinny się pospieszyć. Kilkukrotnie przesuwany termin wprowadzenia nowych przepisów dla kursantów został finalnie ustalony na 4 czerwca 2018 roku. Po tym terminie młodzi kierowcy będą mieli przed sobą dwuletni okres próbny, podczas którego dwa wykroczenia spowodują przedłużenie czasu ostrzejszych kar. Wówczas trzeci mandat zaowocuje odebraniem uprawnień.

Ale to nie jedyne ograniczenia, jakie dotkną młodych kierowców. Nie będą oni mogli jeździć szybciej niż 50 km/h w terenie zabudowanym, 80 km/h poza miastem, a na autostradzie otrzymają mandat za przekroczenie 100 km/h. Z jednej strony można uznać to krok w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa,** z drugiej takie zapisy podważają wiedzę egzaminatorów, którzy potwierdzili przecież status pełnoprawnego kierowcy**. Przepisy nie są pozbawione dodatkowych minusów dla początkujących za kółkiem – przez pierwsze 8 miesięcy nie będzie można pracować w roli zawodowego kierowcy. Możemy więc zapomnieć np. o rozwożeniu pizzy. Ważne też, żeby na aucie pojawił się (obowiązkowo!) zielony listek.

Najważniejszą zmianą są dodatkowe – obowiązkowe i płatne – szkolenia. Każde z nich musi być wykonane między 4 a 8 miesiącem od odebrania prawa jazdy. Kurs teoretyczny, poruszający tematykę wypadków drogowych, będzie kosztował prawdopodobnie 100 zł. Kolejne przeszkolenie będzie droższe (nawet dwukrotnie) i będzie dotyczyć wyprowadzania auta z poślizgu. Trzeba będzie udać się Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Techniki Jazdy. Całość potrwa... godzinę.

Jeden z takich ośrodków powstał w Modlinie. Te instytucje są nastawione na zarobek, nic więc dziwnego, że już niedługo wjadą tam wyczynowe pojazdy biorące udział w rajdzie Barbórka. W czerwcu pojawią się natomiast pierwsi kursanci. Jak dowiedzieliśmy się w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Warszawie, kierowcy zobaczą jak zachowują się samochody podczas poślizgu i w jakich warunkach radzi sobie elektronika mająca ratować nas od wypadku. Niczego jednak się nie nauczą. Nie ma co ukrywać – to tylko godzina.

Kursanci jeszcze nie szturmują szkół jazdy. Np. filia jednej ze szkół jazdy w centrum Warszawy obsługuje kilkudziesięciu klientów miesięcznie. Jak udało się nam ustalić, nie padają jeszcze pytania o nowe przepisy, choć wzrost zainteresowania tym tematem z pewnością nastąpi w okolicach marca. Wówczas na zrobienie całego kursu, podejścia do egzaminu oraz odebranie dokumentów przed wejściem nowych przepisów w życie może jednak być za późno.

Wprowadzenie okresu próbnego było oczekiwaną przez wielu zmianą. Trudno się dziwić, skoro inne kraje pokroju Austrii, Francji, Irlandii czy Niemiec potwierdziły ich skuteczność. Cieszy fakt, że młodzi kierowcy będą mogli zobaczyć, jak działają systemy elektroniczne w aucie. Szkoda tylko, że zrobią to nawet po 8 miesiącach jazdy w normalnych warunkach. Można też mieć wątpliwości, czy ta godzina edukacji pozostawi jakiś ślad.

Źródło: https://moto.wp.pl/godzina-jazdy-za-200-zl-to-nie-podniesie-poziomu-bezpieczenstwa-na-drogach-6184881663387777a

Czytaj więcej

Niezwykła kampania

Najpierw - kilka miesięcy wcześniej - była kampania MATKA POLKA MOTOCYKLISTKA. Internetowa akcja ma przypominać kierowcom, że za szybą kasku kryje się twarz zwykłego człowieka. - w przypadku kobiet - często żon i matek. Kampania ma zmuszać motocyklistki do myślenia o najbliższych i rozwagi na drodze - informowały media. W niej udział wzięła Marzena Szulhan, znana motocyklistka, która pozowała w roli ofiary wypadku. Bardzo realistyczna, ucharakteryzowana na ofiarę wypadku. - Taki był zamysł. Kampania miała szokować i dawać do myślenia - mówi pomysłodawczyni "Matki Polki Motocyklistki" i przyjaciółka Marzeny Ewa Orczykowska. - Nawet fotograf, która wykonywała te zdjęcia powiedziała mi, że była tak bardzo wiarygodna, że ona do tej pory nie zrobiła tak małej liczby zdjęć przy jakiekolwiek tego rodzaju sesji. Ona potrafiła najbardziej oddać całą tą sytuację. I niestety w ubiegłym tygodniu doszło tez do wypadku ze skutkiem śmiertelnym. W dniu 17 października br. na ulicy Szczecina motocyklistka zderzyła się z samochodem osobowym. Przyczynę zderzenia bada prokuratura. Dotychczas ustalono, że motocyklistka uderzyła w bok auta, które zmieniało pas ruchu. Następnie najechała na krawężnik i uderzyła głową w drzewo. Motocyklistka, główna bohaterka kampanii nie żyje. Rodzina motocyklistki postanowiła nie usuwać z sieci kampanii. Organizatorzy kampanii zamierzają ja dalej kontynuować - ja mówią - teraz może ona dawać jeszcze więcej do myślenia na temat bezpieczeństwa. Komentarz tutaj zbędny. Sezon motocyklowy właściwie minął, jednak zdecydowanie zachęcamy do odwiedzenia facebookowej strony MATKA POLKA MOTOCYKLISTKA.

Źródło: prawodrogowe.pl (26.10.2017)

Facebook: MATKA POLKA MOTOCYKLISTKA

Czytaj więcej

Pieszym należy się szczególna uwaga

Cieszy fakt, iż problem bezpieczeństwa pieszych jest przedmiotem prac wielu środowisk, a przede wszystkim posłów. Dowiadujemy się, iż parlamentarzyści pracują nad zmianami w przepisach, analizują rozwiązania stosowane w Europie Zachodniej (Francji, Szwajcarii, Niemczech, Danii, Austrii). Trzymamy kciuki za członków Komisji Infrastruktury. Czy tym razem uda się? Przypomnijmy projekt minionej kadencji został odrzucony przez senatorów.

Przepisy należy tak doprecyzować, aby pieszy czuł się bezpiecznie, aby zbliżający się do przejścia dla pieszych kierowca miał obowiązek zatrzymania się. I nie tylko jak pieszy będzie już na tym przejściu (jak to precyzują obowiązujące dzisiaj przepisy), ale także w momencie w którym zauważy, że pieszy się do tego przejścia zbliża i najprawdopodobniej będzie chciał przejść przez jezdnię. Ta wcześniejsza nieudana próba zmiany przepisów przepadła wobec takich argumentów jak: kierowca będzie musiał zastanawiać się, czy stojący przy drodze pieszy rzeczywiście ma zamiar przejść, mówiono o złym oznakowaniu przejść itd. We Francji pieszy nie musi nawet sygnalizować swojego zamiaru. Skutek oczywisty - wypadków śmiertelnych niewiele. My niestety na końcu statystyk śmiertelności wśród przechodniów.

W minionym tygodniu w Warszawie miejscy aktywiści z organizacji Miasto Jest Nasze apelowali, by miasto przeznaczało 200 mln zł rocznie właśnie na bezpieczeństwo pieszych. - W Warszawie mamy tragiczne statystyki, jeśli chodzi o bezpieczeństwo pieszych. Większość ofiar wypadków to są piesi, a 2/3 śmiertelnych potrąceń ma miejsce na przejściach dla pieszych - powiedział Jan Mencwel z MJN. Wskazywano na skuteczność takiego rozwiązania jak budowa wyniesionych przejść dla pieszych. - Są najlepszą fizyczną barierą, którą sprawia, że kierowcy przed przejściem muszą zwolnić i nie mają innego wyjścia. A większość wypadków z udziałem pieszych jest spowodowana zbyt dużą prędkością albo przez nieudzielenie pierwszeństwa pieszym na przejściach – wyjaśniali działacze. Przywołali przykład Wiednia, gdzie zastosowano to rozwiązanie, i w tym porównywalnym do ilości mieszkańców mieście, liczba ofiar jest o 2/3 mniejsza niż w Warszawie. Przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska zapewniła, że Warszawa cały czas zwiększa środki finansowe na bezpieczeństwo na ulicach. Wśród inwestycji także przejścia wyniesione, też doświetlanie przejść itd. Postulaty aktywistów poparła radna Paulina Piechna-Więckiewicz, przyznając, że pieszym należy się szczególna uwaga, bo to najsłabsi uczestnicy ruchu. - My mamy coraz częściej posiedzenia komisji różnych, dotyczące udziału pieszych w ruchu. Tego, że przejścia dla pieszych nie są dostosowane, że mamy do czynienia z sytuacjami, w których mamy przejście dla pieszych, mamy ścieżkę rowerową, ale na przestrzeni półtora kilometra nie ma przejścia dla pieszych przez ścieżkę rowerową - mówiła. - To nie jest tak, że zawsze winni są kierowcy, ale w starciu z kierowcą, z samochodem należy dbać o to, żeby pieszy miał jakieś szanse, nawet jeżeli zachowa się nieodpowiedzialnie na drodze - podkreślała. Łatwo nie będzie.

Źródło: prawodrogowe.pl (24.10.2017)

Czytaj więcej

Może tym razem pieszy przejdzie?

Po ubiegłotygodniowej parlamentarnej debacie nad raportem dotyczącym brd w 2016 r. coraz głośniej i odważniej mówi się o możliwości zmian przepisów dla poprawy bezpieczeństwa pieszych. Pomysł wraca - a przypomnijmy, kilka lat wcześniej przepadł w Senacie. Sceptycy - z którymi zdecydowanie nie możemy się zgodzić - piszą: „Pora wreszcie zrozumieć, że jeszcze nigdy przepis nikogo nie ochronił! I tyle w temacie”. Nie! O bezpieczeństwie najsłabszych uczestników ruchu drogowego należy wciąż mówić. Należy walczyć o zmianę przepisów. Karać kierowców zasiadających w wygodnych fotelach swoich pojazdów, którzy z lekceważeniem podchodzą do zdrowia i życia pieszych. Wiele mówimy o pijanych kierowcach, tu nawet drgnęło. Może właśnie dzięki apelom, przeprowadzonym kampaniom społecznym, permanentnej edukacji. A wczoraj „znany dziennikarz”, świadomie wsiada za kierownicę bez uprawnień, bez ubezpieczenia, bez ważnych badań technicznych. I co się dzieje… Potrąca - na przejściu przeznaczonym dla pieszych - starszą osobę! W mediach społecznościowych czytamy - „jeździł tak od kilku lat”. Sądy bardzo często orzekają winę pieszego, uzasadniając: „pieszy wtargnął na przejście”, wtargnął bo na nim nie był! A ta piesza przechodziła po pasach, czuła się tam bezpiecznie, niestety zbyt bezpiecznie.

Nowy pomysł miałby zobowiązywać kierowców do zatrzymywania się także w celu przepuszczenia pieszego oczekującego przed przejściem. Pieszy sygnalizujący zamiar przekroczenia jezdni ma do tego prawo i pierwszeństwo w Austrii, Belgii, Bułgarii, Czechach, Danii, Holandii, Niemczech i w Szwajcarii. We Francji i Norwegii ma bezwzględne pierwszeństwo, wystarczy, że stoi przed przejściem, a już jest w pozycji uprzywilejowanej.

W 2015 r. fundacja PZU przeprowadziła badanie zachowań kierowców przed przejściami dla pieszych. Wyniki wskazywały, że czterech na pięciu kierowców zwalnia jeśli widzi pieszego podchodzącego do przejścia. Jeśli jednak pieszy stoi i czeka (a to zwykle przypadek mniej dynamicznych uczestników ruchu drogowego - osób starszych, niepełnosprawnych czy rodziców z dziećmi) 62 proc. kierowców nie zwalniało, a czasem przyspieszało.

W Polsce 30. proc. ofiar wypadków drogowych to piesi (ale już np. w Warszawie w 2017 r. to było 61. proc. ofiar wypadków, a ich wina tylko w 10. procentach wypadków), co w liczbach bezwzględnych daje ponad tysiąc pieszych ginących na drogach w ciągu roku. To o wiele więcej niż w większości państw unijnych. Jedna z dziennikarek napisała w ostatnio popełnionej książce o konflikcie kierowca-pieszy: „Sami siebie nie lubią, gdy tylko zsiądą z roweru”. Niestety podobnie możemy powiedzieć o relacji kierowca/pieszy.

Panie/Panowie Posłowie, Senatorowie, Pani Premier, Panie Ministrze pozwólcie temu najsłabszemu uczestnikowi ruchu drogowego bezpiecznie przejść! Może tym razem „pieszy przejdzie”!?

Źródło: prawodrogowe.pl (10.10.2017)

Czytaj więcej

Mniej agresji i więcej kultury. Czy rzeczywiście?

Dowiadujemy się, iż wyniki badania przeprowadzonego przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) analizując wyniki przeprowadzonego w lipcu 2017 r. badania ankietowego doszedł do wniosku, iż piesi i kierowcy ciężarówek to najbardziej bezpieczni uczestnicy ruchu drogowego. Po drugiej stronie znaleźli się rowerzyści, kierowcy samochodów osobowych i motocykliści. Badanie podsumowano: mniej agresji, więcej kultury, jeździmy w sposób bardziej profesjonalny. Mamy tu jednak uzasadnioną wątpliwość i pytamy: czy rzeczywiście?

 

Kierowcy samochodów osobowych za najbardziej niebezpiecznych na drodze uważają rowerzystów: 49,5 proc. następnie sami kierowcy - 46,7 proc. 43,4 proc. - motocykliści, natomiast i 56,9 proc. ankietowanych uznaje kierowców ciężarówek za najbezpieczniejszych. Kolejny rok kierowcy samochodów ciężarowych powodują coraz mniej wypadków drogowych, rzadziej naruszają przepisy normujące porządek i bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Z kolei kierowcy samochodów ciężarowych wskazywali w 60 proc. na rowerzystów jako najbardziej niebezpiecznych kierowców. Na drugim miejscu 56 proc. motocykliści. Za najmniej niebezpieczną grupę kierowców kierowcy zawodowi uznawali samych siebie. Za najbardziej agresywnych pytani kierowcy samochodów osobowych uważają samych siebie 53,5 proc. oraz 17,9 proc. - pieszych. W opinii badanych, w ostatnich pięciu latach poprawiła się kultura jazdy prawie wszystkich uczestników ruchu. Najczęściej wskazywano rowerzystów i kierowców ciężarówek. Kierowcy ciężarówek za najwięcej zachowań agresywnych wykazują prowadzący auta osobowe (siedmiu na dziesięciu pytanych).

Postawiono zasadnicze pytanie - Skąd tak pozytywne postrzeganie kierowców największych pojazdów na naszych drogach? Przywołane powody to: większa świadomość kierowców zawodowych; lepsza infrastruktura i systemy bezpieczeństwa pojazdów ciężarowych; akcje doszkalające dla młodych kierowców branży transportowej. Takie uzasadnienie przywołał Wilhelm Rożewski z Volvo Trucks Poland. Należy zauważyć, że coraz częściej są to kierowcy bardzo dobrze przeszkoleni i świadomi zagrożeń występujących podczas ich ciężkiej pracy. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt wykorzystywania przez nich coraz nowocześniejszych, sprawniejszych a tym samym bezpieczniejszych pojazdów – podkreśla mł. asp. Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji. (jm)

 

 Źródło: prawodrogowe.pl (28.09.2017)

Czytaj więcej

Ekojazda zaczyna się, zanim wsiądziesz do samochodu

Ekojazda to nowoczesny i oszczędny styl prowadzenia auta. Świadomy użytkownik samochodu mądrych wyborów dokonuje jeszcze przed ruszeniem z miejsca, m.in. poprzez dbałość o stan techniczny pojazdu. Warto być ekokierowcą, bo wiąże się to z oszczędnością paliwa, poprawą bezpieczeństwa, a także większym komfortem jazdy i mniejszym poziomem stresu. Trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault radzą, jak to osiągnąć.

O ekojedździe zrobiło się głośno, kiedy w 2015 r. stała się elementem kryteriów egzaminu na prawo jazdy. Ze względu na związane z nią korzyści powinien się nią jednak zainteresować każdy kierowca, nawet ten z wieloletnim doświadczeniem. Najczęściej wskazywaną zaletą ekologicznej jazdy jest zużycie paliwa ograniczone nawet o 30%*. Oznacza to mniejszą emisję spalin oraz realnie niższe koszty ponoszone przez użytkownika auta. Na obniżenie zużycia paliwa ma wpływ nie tylko płynna jazda, lecz także stan techniczny samochodu, np. odpowiednie ciśnienie w oponach.

Oprócz wymiernych korzyści dla portfela kierowcy, ekojazda ma również inne zalety. - Stosowanie się do zasad takich jak utrzymywanie odpowiedniego dystansu od poprzedzającego pojazdu oraz spokojna, przewidywalna jazda to zachowania sprzyjające nie tylko oszczędności paliwa, lecz także bezpieczeństwu użytkowników ruchu - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. Jazda bez nagłego przyspieszania i hamowania wpływa pozytywnie także na komfort jazdy zarówno prowadzącego pojazd, jak i pasażerów. Kierowca preferujący płynny styl prowadzenia auta nie odczuwa również takiego poziomu zmęczenia i stresu, jaki wiąże się z agresywną jazdą.

Jakie są najważniejsze zasady ekologicznej jazdy?

Przed podróżą.

Przed wyruszeniem w drogę należy upewnić się, czy pojazd jest w dobrym stanie technicznym. Przykładowo zbyt niskie ciśnienie w oponach powoduje większe zużycie paliwa, a także samych opon. Ważne jest również regularne serwisowanie samochodu, w tym wymiana oleju i smarów. Warto sprawdzić, czy w bagażniku nie znajdują się żadne zbędne przedmioty. Im większe obciążenie auta, tym większy opór powietrza, co również oznacza wzrost zużycia paliwa.

W czasie jazdy.

Należy z uwagą obserwować drogę. Ekonomiczna jazda wymaga sięgania wzrokiem daleko do przodu. Pozwala to wystarczająco wcześnie dostrzec korek, czerwone światła czy zbliżających się do jezdni pieszych. Dzięki temu można uniknąć zbędnego przyspieszania i hamowania. Skutkiem jest większa płynność jazdy. Rozpędzanie samochodu to jeden z manewrów powodujących największe zużycie paliwa. Dlatego, jeśli sytuacja na drodze na to pozwala, lepiej jest utrzymywać jak najbardziej równomierną prędkość. Warto utrzymywać przynajmniej 3-sekundowy odstęp od poprzedzającego pojazdu. Ułatwia to obserwowanie drogi na dużą odległość i pozwala uniezależnić się od zachowań kierowcy jadącego przed nami. Dobrą praktyką jest wykorzystanie efektu zerowego zużycia paliwa. Prawie wszystkie współczesne jednostki napędowe nie zużywają paliwa w sytuacji, gdy pojazd toczy się siłą rozpędu, włączony jest bieg, a pedał gazu jest całkowicie puszczony. Najczęstszą okazją do wykorzystania tego efektu jest dojazd do czerwonego światła. Należy rozpędzać się dynamicznie, ale możliwie wcześnie zmieniać bieg na wyższy. Optymalna liczba obrotów na minutę jest zależna od silnika. Oszczędzaniu paliwa sprzyja również wyłączenie zbędnych odbiorników energii, np. ładowarki samochodowej.

* Effects of eco-drive education on the reduction of fuel consumption and CO2 emsissions, Uniwersytet w Zagrzebiu, 2013

 

Źródło: prawodrogowe.pl (26.09.2017)

 

 

Czytaj więcej

Wzrost ryzykownych zachowań rodziców

Interesującą kampanię edukacyjną zrealizowało francuskie Stowarzyszenie ATTITUDE. Kontynuując swoje statutowe działania profilaktyczne tym razem edukacja bezpieczeństwa w ruchu drogowym została zaadresowana do rodziców. Rodziców, jako pieszych, podczas wycieczek szkolnych i pozaszkolnych. Latem i przed rozpoczęciem roku szkolnego, rozpowszechniano spot ilustrujący niewłaściwe zachowania rodziców w drodze do szkoły, zachowania, które wydarzyły się w obecności dziecka. Przeprowadzone w czerwcu br. internetowe badanie opinii - na próbie 1004 rodziców - wskazało na wzrost ryzykownych zachowań rodziców. Aż 79% rodziców przyznało się do tego rodzaju postawy! A tu przede wszystkim:

60% do korzystania z telefonu komórkowego (odbierania i nawiązywania rozmów) na drodze;

47% do wysyłania/odczytu wiadomości SMS lub e-mail;

52% do pokonywania drogi poza oznaczonym przejściem dla pieszych;

37% do przechodzenia przejścia dla pieszych na czerwonym świetle.

9. z badanych 10. dzieci rozumie ryzyko niewłaściwych zachowań rodziców.

Rodzicu upewnij się, jaki dajesz dziecku przykład na drodze? (jm)

 

Źródło: prawodrogowe.pl (15.09.2017)

Czytaj więcej
Subscribe to this RSS feed