Szkoła jazdy AutoFan Wrocław - kursy prawa jazdy, szkolenie kierowców

A+ A A-

Nie bój się parkować tyłem!

  • Published in Aktualności

Wąskie miejsca postojowe na parkingach podziemnych, na przykład pod biurowcami czy galeriami handlowymi, to dla wielu kierowców prawdziwe wyzwanie. W takich przestrzeniach najlepiej parkować tyłem – ten manewr wymaga najmniejszej ilości miejsca. Na co zwrócić uwagę podczas jego wykonywania?

Umiejętność parkowania prostopadłego tyłem nie jest sprawdzana na egzaminie na prawo jazdy kategorii B i B1. Z tego powodu rzadko ćwiczy się ją na kursach jazdy, co sprawia, że wielu kierowców obawia się parkować tym sposobem. Nie jest to jednak tak trudne, jak mogłoby się wydawać i zdecydowanie warto się tego nauczyć, by lepiej radzić sobie na ciasnych parkingach.

Jak zabrać się do parkowania tyłem? Przede wszystkim należy sprawdzić, czy boczne lusterka są dobrze ustawione, ponieważ będą niezbędne do tego, by monitorować odległość boków i rogu samochodu od sąsiadujących aut. Przed rozpoczęciem parkowania warto też wyobrazić sobie cały manewr i wszystkie kolejne ruchy kierownicą. W początkowej fazie konieczne jest mocne skręcenie kół w stronę miejsca, w które wjeżdżamy. Koła trzeba wyprostować wtedy, gdy tył auta ustawi się w pozycji zbliżonej do równoległej względem sąsiadujących aut lub linii miejsca parkingowego. Należy również zadbać o to, by po obu stronach samochodu zostało wystarczająco dużo miejsca, by otworzyć drzwi – jeśli tak się nie stało, konieczna jest korekta parkowania. Podczas cofania zamiast patrzeć lusterko wsteczne (wielu kierowcom ocena odległości w ten sposób może sprawiać problem), można spoglądać przez tylną szybę.

W czasie parkowania najważniejszy jest spokój: nie należy wykonywać żadnych gwałtownych ruchów kierownicą, a prędkość trzeba dostosować do swoich umiejętności – lepiej wykonać manewr wolniej, nawet jeśli inni kierowcy będą musieli z tego powodu poczekać kilka sekund dłużej, niż uszkodzić inny pojazd – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. W przypadku braku pewności, czy bezpiecznie wykonamy manewr, lepiej zatrzymać auto i spróbować jeszcze raz. Przede wszystkim nie należy się stresować.

Jeśli parkowanie tyłem sprawia kierowcy duży problem i nie czuje się pewny swoich umiejętności, dobrym pomysłem jest przećwiczenie tego manewru w mniej uczęszczanym miejscu. Wystarczy trochę wprawy, by pozbyć się obaw i parkować nawet w niewielkich, wąskich przestrzeniach.

Jeżeli tylko jest taka możliwość, zawsze lepiej parkować przodem do wyjazdu. Dzięki temu można później sprawnie i bezpiecznie włączyć się do ruchu, nawet wtedy, gdy na wyjazd jest niewiele miejsca. Możliwość sprawnego wyjazdu może też okazać się niezwykle ważna na przykład w wypadku zarządzenia ewakuacji  – dodaje Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. (SBJR)

Źródło: prawodrogowe.pl (11.01.2018)

Czytaj więcej

Prawo jazdy zimą

Jak pokazują dane statystyczne, do największej liczby wypadków dochodzi wiosną i latem. Warunki drogowe z reguły są niezłe, co u niektórych kierowców powoduje zbyt duże rozluźnienie… Jesienią i zimą, kiedy jezdnie są mokre lub pokryte śniegiem, a krótkie dni często witają i żegnają nas mgłą, statystyki wypadków znacznie się poprawiają. Jeździmy wolniej, ostrożniej i bardziej przewidująco. Dlaczego więc nie zacząć przygody z jazdą od trudnych warunków?
Wydawać by się mogło, że na początku będzie nieco trudniej ale zdobyte doświadczenie w jeździe po zmroku i w trudnych warunkach drogowych z pewnością będzie procentować w przyszłości.
Jest też jeszcze coś – zimą, kiedy warunki drogowe są wyjątkowo trudne, sam egzamin może okazać się… łatwiejszy! Na ośnieżonej nawierzchni trudniej przekroczyć dozwoloną prędkość, a liczba dogodnych miejsc do sprawdzenia umiejętności parkowania ogranicza się w zasadzie wyłącznie do dużych placów przy hipermarketach.

Poniżej prezentujemy argumenty, które powinny przekonać do rozpoczęcia kursu w zimie:
1. Zimą czujność kursanta jest zdwojona – ze względu na gorsze warunki drogowe. Pilnuje się - aby utrzymać przyczepność aby koła się nie ślizgały, żeby kogoś nie ochlapać, ale ta zdwojona czujność wpływa na poprawność jazdy i popłaca.
2. Znaki poziome – linie bardzo często przykryte są pod warstwą śniegu i błota pośniegowego. Często są więc niewidoczne – zarówno dla kursanta, jak i egzaminatora. Nie zwalnia to jednak z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności zarówno w rejonach przejść dla pieszych, jak i skrzyżowań.
3. Parkowanie – osiedlowe parkingi bardzo często toną pod zwałami śniegu, parkowanie zatem odbywa się w lepiej utrzymanych parkingach na terenie centrów handlowych lub jeśli nie ma odpowiedniego miejsca nie odbywa się wcale. Czy to ułatwia nam zadanie? Oczywiście – chociaż z tego względu, że linie ograniczające miejsce do parkowania ukryte są pod śniegiem. Wystarczy zmieścić się między stojące samochody. Przecież egzaminator nie będzie sprawdzał w którym miejscu pod śniegiem są linie. Pamiętać należy, że zgodnie z zasadami egzaminowania – po wykonaniu parkowania musi być możliwość opuszczenia pojazdu.
4. Gorsze warunki na drodze sprawiają, że jeździ się ostrożniej i ze zdwojoną uwagą.

Zatem, Szkoła Jazdy AUTO-FAN zaprasza na zimowe kursy prawa jazdy kat. B ☃️

Czytaj więcej

Telefonowanie odwraca uwagę od drogi

  • Published in Aktualności

Telefonowanie podczas jazdy staje się kolejną - obok prędkości i alkoholu - główną przyczyną wypadków drogowych. Tym razem i po raz kolejny Francuzi chcą uświadomić kierowcom, iż korzystanie z telefonu podczas jazdy może doprowadzić do bardzo wielu tragedii na drogach. Taki kierujący może przecież zabić pieszego, rowerzystę lub każdego innego użytkownika drogi. Kampanię rozpoczęto 20 października 2017 r. Czytanie lub pisanie, przeglądanie e-maili w telefonie stały się codziennością, stają się dramatyczne, gdy odbywają się w czasie jazdy. Kierowca odrywa się od obserwacji drogi na 5 sekund, przy prędkości 50 km/godz. pokonuje wówczas odległość 70 metrów, a ryzyko wypadku drogowego ponosi o 23%!

Źródło: prawodrogowe.pl (15.11.2017)

Czytaj więcej

Godzina jazdy za 200 zł. To nie podniesie poziomu bezpieczeństwa na drogach

Dla kandydatów na kierowców nadchodzą ciężkie czasy. Bardziej restrykcyjne limity prędkości, łatwiejsza możliwość utraty prawa jazdy i zakaz pracy zarobkowej – nawet jako dostawca pizzy. To ostatni dzwonek, by zdobyć prawo jazdy na starych zasadach i zaoszczędzić kilkaset złotych.

Droga do zdobycia uprawnionego dokumentu nie jest łatwa. Przed zapisaniem się na kurs trzeba stworzyć Profil Kandydata na Kierowcę oraz wykonać badania lekarskie. Czeka nas 30 godzin zagadnień teoretycznych oraz tyle samo jazd z instruktorem. Trzeba liczyć się z tym, że do egzaminu nie podejdziemy od razu. Czas oczekiwania to nawet 20 dni. Realistycznie mówimy o czterech miesiącach pracy i to jeśli zdamy za pierwszym razem.

Osoby zainteresowane rolą kierowcy powinny się pospieszyć. Kilkukrotnie przesuwany termin wprowadzenia nowych przepisów dla kursantów został finalnie ustalony na 4 czerwca 2018 roku. Po tym terminie młodzi kierowcy będą mieli przed sobą dwuletni okres próbny, podczas którego dwa wykroczenia spowodują przedłużenie czasu ostrzejszych kar. Wówczas trzeci mandat zaowocuje odebraniem uprawnień.

Ale to nie jedyne ograniczenia, jakie dotkną młodych kierowców. Nie będą oni mogli jeździć szybciej niż 50 km/h w terenie zabudowanym, 80 km/h poza miastem, a na autostradzie otrzymają mandat za przekroczenie 100 km/h. Z jednej strony można uznać to krok w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa,** z drugiej takie zapisy podważają wiedzę egzaminatorów, którzy potwierdzili przecież status pełnoprawnego kierowcy**. Przepisy nie są pozbawione dodatkowych minusów dla początkujących za kółkiem – przez pierwsze 8 miesięcy nie będzie można pracować w roli zawodowego kierowcy. Możemy więc zapomnieć np. o rozwożeniu pizzy. Ważne też, żeby na aucie pojawił się (obowiązkowo!) zielony listek.

Najważniejszą zmianą są dodatkowe – obowiązkowe i płatne – szkolenia. Każde z nich musi być wykonane między 4 a 8 miesiącem od odebrania prawa jazdy. Kurs teoretyczny, poruszający tematykę wypadków drogowych, będzie kosztował prawdopodobnie 100 zł. Kolejne przeszkolenie będzie droższe (nawet dwukrotnie) i będzie dotyczyć wyprowadzania auta z poślizgu. Trzeba będzie udać się Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Techniki Jazdy. Całość potrwa... godzinę.

Jeden z takich ośrodków powstał w Modlinie. Te instytucje są nastawione na zarobek, nic więc dziwnego, że już niedługo wjadą tam wyczynowe pojazdy biorące udział w rajdzie Barbórka. W czerwcu pojawią się natomiast pierwsi kursanci. Jak dowiedzieliśmy się w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Warszawie, kierowcy zobaczą jak zachowują się samochody podczas poślizgu i w jakich warunkach radzi sobie elektronika mająca ratować nas od wypadku. Niczego jednak się nie nauczą. Nie ma co ukrywać – to tylko godzina.

Kursanci jeszcze nie szturmują szkół jazdy. Np. filia jednej ze szkół jazdy w centrum Warszawy obsługuje kilkudziesięciu klientów miesięcznie. Jak udało się nam ustalić, nie padają jeszcze pytania o nowe przepisy, choć wzrost zainteresowania tym tematem z pewnością nastąpi w okolicach marca. Wówczas na zrobienie całego kursu, podejścia do egzaminu oraz odebranie dokumentów przed wejściem nowych przepisów w życie może jednak być za późno.

Wprowadzenie okresu próbnego było oczekiwaną przez wielu zmianą. Trudno się dziwić, skoro inne kraje pokroju Austrii, Francji, Irlandii czy Niemiec potwierdziły ich skuteczność. Cieszy fakt, że młodzi kierowcy będą mogli zobaczyć, jak działają systemy elektroniczne w aucie. Szkoda tylko, że zrobią to nawet po 8 miesiącach jazdy w normalnych warunkach. Można też mieć wątpliwości, czy ta godzina edukacji pozostawi jakiś ślad.

Źródło: https://moto.wp.pl/godzina-jazdy-za-200-zl-to-nie-podniesie-poziomu-bezpieczenstwa-na-drogach-6184881663387777a

Czytaj więcej

Niezwykła kampania

  • Published in Aktualności

Najpierw - kilka miesięcy wcześniej - była kampania MATKA POLKA MOTOCYKLISTKA. Internetowa akcja ma przypominać kierowcom, że za szybą kasku kryje się twarz zwykłego człowieka. - w przypadku kobiet - często żon i matek. Kampania ma zmuszać motocyklistki do myślenia o najbliższych i rozwagi na drodze - informowały media. W niej udział wzięła Marzena Szulhan, znana motocyklistka, która pozowała w roli ofiary wypadku. Bardzo realistyczna, ucharakteryzowana na ofiarę wypadku. - Taki był zamysł. Kampania miała szokować i dawać do myślenia - mówi pomysłodawczyni "Matki Polki Motocyklistki" i przyjaciółka Marzeny Ewa Orczykowska. - Nawet fotograf, która wykonywała te zdjęcia powiedziała mi, że była tak bardzo wiarygodna, że ona do tej pory nie zrobiła tak małej liczby zdjęć przy jakiekolwiek tego rodzaju sesji. Ona potrafiła najbardziej oddać całą tą sytuację. I niestety w ubiegłym tygodniu doszło tez do wypadku ze skutkiem śmiertelnym. W dniu 17 października br. na ulicy Szczecina motocyklistka zderzyła się z samochodem osobowym. Przyczynę zderzenia bada prokuratura. Dotychczas ustalono, że motocyklistka uderzyła w bok auta, które zmieniało pas ruchu. Następnie najechała na krawężnik i uderzyła głową w drzewo. Motocyklistka, główna bohaterka kampanii nie żyje. Rodzina motocyklistki postanowiła nie usuwać z sieci kampanii. Organizatorzy kampanii zamierzają ja dalej kontynuować - ja mówią - teraz może ona dawać jeszcze więcej do myślenia na temat bezpieczeństwa. Komentarz tutaj zbędny. Sezon motocyklowy właściwie minął, jednak zdecydowanie zachęcamy do odwiedzenia facebookowej strony MATKA POLKA MOTOCYKLISTKA.

Źródło: prawodrogowe.pl (26.10.2017)

Facebook: MATKA POLKA MOTOCYKLISTKA

Czytaj więcej